środa, 2 maja 2012

four. ;)

Przyszłyśmy do domu jakoś po 10. W drodze, Megan chwaliła się, że jej mama wyjeżdża razem z jej małym braciszkiem do jej ojca na kilka dni, a międzyczasie wracają jej najlepsi kumple z trasy i robi z tego powodu impre. Opowiadała trochę o nich i mówiła, że są zajebiści.
Chce nas poznać i już opowiadała im o nas.
Postanowiłam, że dzisiaj się opierdalam, bo nie mam ochoty na trening, na który i tak juz jestem spóźniona. Nalałam sb szklankę soku pomarańczowego i poszłam do swojego pokoju. Dalej miałam na sobie wczorajsze ciuchy, więc rozebrałam się do bielizny i wskoczyłam na chwilę do łóżka z telefonem i słuchawkami w uszach i zaczęłam rozmyślać. Ostatnio myślałam o najgorszych rzeczach z mojego życia, ale zapominam i myślę o tych najlepszych. Wywnioskowałam, że w sumie najlepsze było moje dzieciństwo, kiedy nikt nie musiał się martwić w co się ma ubrać albo nie zadawał sb odruchowo pytań " co by było gdyby ?" i takich pierdoł, wtedy było serio świetne, beztroskie życie. Przyjaciele byli najprawdziwsi, a nie np. przyjaciółka, która zabrała ci chłopaka i jeszcze ma tupet się nim popisywać.... No właśnie przyjaciele... Popatrzyłam się na mój naszyjnik, który od dziecka nosze na znak przyjaźni z naj człowiekiem na świecie.
Mój słodki Niall ... Kuźwa zapomniałam jego nazwisko. Na pewno coś na h...
Po dwóch latach naszej znajomości, dostaliśmy dwa łańcuszki w kształcie serc i od tamtej pory nosimy je cały czas, a przynajmniej ja, bo nie widzieliśmy się od mojego wyjazdu, kiedy mieliśmy 5 lat. Więc to bd jakieś 12 lat, kiedy się nie widzimy. Urwaliśmy kontakt.... szkoda, byłam do niego bardzo przywiązana i podobno strasznie płakałam, kiedy wyjeżdżaliśmy z miasta.. Słodkie... Przypomniałam sb o szkatułce, gdzie trzymałam zdjęcia z tamtych czasów. Wzięłam do ręki swoje ulubione, gdzie byliśmy cali umazani w czekoladzie, a on mnie całuje w policzek. Boże.. aż mi się łezka zakręciła w oku.. Postanowiłam go odszukać.. Naprawdę mi na nim zależało i chciałam odnowić tę znajomość, bardzo ważną.. Pooglądałam jego zdjęcia, zastanawiając się jak teraz może wyglądać. Mama mówiła, że jego mama przysyłała jego zdjęcia jak byliśmy już starsi.
Zaczęłam szukać zdjęcia, gdzie jest podpisane jego nazwisko... Znalazłam! to Horan! Musze go odnaleźć...
- Hej, idziemy na spacer do Starbucks' a ! - weszła do pokoju Megan
- No to chyba już nie na spacer, nie ?? - odpowiedziałam
- Haha, trza ruszyć dupe! Ile można się wylegiwać, Jest piękna pogoda! No migiem! ... - usiadła na łożku, szturchając mnie. Chyba zaciekawiły ją zdjęcia, które przeglądałam, bo zerkała co chwila na nie.
- Okej, już nie praw mi tu kazań! Muszę wziąć prysznic i się ubrać !
- Dobra.. pośpiesz się tylko! Za chwilę na dole! czekamy! - wołała wychodząc z pokoju.
Ja ociągając się, niechętnie zwlekłam z łóżka .
Poszłam wziąć szynki prysznic do łazienki, umyć zęby i nałożyłam lekki makijż.
Ubrałam się w to
Zeszłam na dół, wcześniej pakując do torebki najpotrzebniejsze rzeczy jak telefon, chusteczki i portfel.
- Nareszcie! Gotowa?? - pytała Val.
- Taaak! odparłam-
- Okej, to w drogę! Jeszcze wstąpimy po Olivię - poinformowała nas Meg.
Ruszyłyśmy w stronę centrum, wpadając po Olivię. Rozmawiałyśmy na różne tematy, śmiałyśmy się, choć przez ten czas, nie byłam za bardzo obecna, bo cały czas myślałam nad tym, co będzie ze mną i ze Scottem, i czy znajdę wreszcie Nialla.... Nurtują mnie te wszystkie pytania.. W końcu doszłyśmy do tej kawiarenki, bardzo przez nas lubianej.
- Mam ochotę na latte i na jakieś dobre ciastko... - powiedziałam.
Dziewczyny popatrzyły po sobie i zdecydowały się na to samo.
Złożyłyśmy zamówienie i usiadłyśmy przy stoliku koło okna, żeby popatrzeć sobie na dupeczki, spacerujące po centrum i pośmiać się z ludzi.
Po chwili młody kelner przyniósł nasze zamówienie...
- No nie powiem, niezłe ciacho !! szepnęłam w kierunku dziewczyn z uśmieszkiem, na co te przytaknęły i zaczęły się oglądać za nim, co było dziwne. Największe wrażenie zrobił chyba na Meg. Ja siedziałam przodem do kas, więc miałam widok na wszystko. Co chwile młody kelner zerkał na Meg. Chyba sb wpadli w oko.
- Weźcie się ogarnijcie i nie gapcie się tak, bo to dziwnie wygląda - ostrzegłam je i zaczęłam się z nich śmiać, na co te się otrząsnęły.Val i Liv poszły do łazienki.
- Nie oglądaj sie..Patrzy się na ciebie. - uśmiechnęłam się.
- Serio.? - zapytała patrząc się na mnie z nadzieją.
- Skończ tę mękii ruszaj na podbój! - zachęciłam ją.
- No co ty .? i co mu powiem.?? - zapytała.
- O bosz... - westchnęłam - Idź kobieto na żywioł! dasz sb radę! Ale już! ....- czekałam na reakcje, co było lekkim grymasem na jej twarzy.
- No podobasz się mu ! .. I on tb też!, więc nie czekaj!- dokończyłam.
- Ok, to ide! - odpowiedziała nie wstawając z miejsca, wlepiając te swoje piękne oczka we mnie.
- Halo rusz się!!! - zaśmiałam się.
- NO dobra, dobra.! Dam radę.! - poszła w strone kelnera, który akuratnie stał przy kasie.Odprowadziłam ją wzrokiem i uśmiechem, a w międzyczasie wróciły dziewczyny.
- Gdzie Meg? - zapytała Liv, rozglądając się po kawiarni.
- Siedzi tam i podrywa przystojniaka. - pokazałam głową na dziewczynę, która dobrze sb radziła w rozmowie z kelnerem, siedząc i promiennie się uśmiechając. Co chwilę, widzialam ją, jak się podśmiechuje.
Zaczęłam chichotać, aż w końcu do nas podeszła, ciesząc się jak dziecko, kiedy dostaje lizaka. Miała w ręce jakąś karteczke.
Łaaaaa - rozmarzyła się - Ma na imię Matt.
- NO to cudnie. Co to?- zapytała ciekawska Valerie.
- Wymieniliśmy się numerami, i ma do mnie zadzwonić, kiedy skończy zmianę.! -odpowiedziała szczerząc się.!
- No ładnie się spisałaś ! Piątka! Tak trzymaj kochanie! - pochwaliła ją Olivia, z radością przytulając nasza podrywaczkę.
                                                           *oczami Valerie*
-Jestem z cb dumna! - wykrzyknęłam.
- NO wiem! Jest w moim wieku.! - oznajmiła Meg.
Opowiadała jeszcze przez chwilę o swoim księciu, mówiła też znowu, że pojutrze robi impreze.
Zastanawiałam się wtedy, o czym myśli moja siostra ?? Rysuje na serwetkach serduszka, nie odzywa się.
- Wracamy ? - nie usłyszałam odpowiedzi, bo pewnie mnie nie usłyszały śmiejąc się.
Nagle za sobą usłyszałam kroki i głos ;
- Hej, można? - pytał wskazując na miejsce obok Tori, miły osobnik.
- Yyy.. tak pewnie... - uśmiechnęłam się, co odwzajemnił i usiadł na wskazanym miejscu, po czym zorientowałam się, że to był Scott.W tym czasie, Vick zorientowała się, i pocałowała chłopaka na przywitanie.

                                                                        ***
NO i jest 4. ;] już, niedługo 5. kurde, bedzie burza, której bardzo nie chce i pewnie przez którą nie bd mogła spać w nocy ;/// nie lubie bardzo! ..;/
tu piosenka, przy której robi mi się smutno xd; http://www.youtube.com/watch?v=4OjiOn5s8s8&ob=av2n
spieprzam przed burzą! aaaaa. ;/   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz