"Matko, co on tu robi .? - myślałam - nie jest pijany! to cud!" Złapał mnie pod stołem za kolano, na co ja tylko się uśmiechnęłam i zdjęłam jego rękę z mojej nogi.
Ciągle krążyła mi po głowie, myśl że nie jet pijany! Wtedy go lubię. To dziwne, że się tu zjawił jak gdyby nigdy nic, wtedy gdy o nim myślałam.
- My się już będziemy zbierać - powiedziała Val do dziewczyn, na co te przytaknęły i uśmiechnęły się.
No i zostałam sama.
- Co tu robisz.? - zapytałam patrząc na uśmiechającego się Scotta,który wzrokiem błądził za odchodzącymi dziewczynami, po chwili niezręcznej ciszy.
- No właściwie nic. Za niecałą godzinę mam się tu niedaleko spotkać z chłopakami, a że tędy przechodziłem
to chciałem się przywitać ze swoją dziewczyną.- odpowiedział mi.
Zrobiło mi się dziwnie. Jak nie był pod wpływem alkoholu to był serio świetny facet. Dlatego na początku się z nim umawiałam.Procenty robią swoje..
- Ja się już muszę zbierać, wracam do domu, mam jeszcze ważną sprawę. - uśmiechnęłam się do niego.
- Szkoda, no ale może chociaż cię odprowadzę, bo jest już 18 i zaczyna się ściemniać. - zaproponował.
- Jak chcesz ... - uśmiechnęłam się do niego, już któryś raz dziś.
Byłam zdziwiona i nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Pierwszy raz był troskliwy i opiekuńczy, jakby bał się, że może mi się coś stać, a przecież do niedawna sam mógł być dla mnie zagrożeniem.
- Ok, to chodźmy... - powiedziałam, wstając z miejsca.
Wyszliśmy z lokalu, kierując się w stronę mojego domu.
- Większość drogi, przeszliśmy w ciszy, tylko od czasu do czasu zadając sobie jakieś pojedyncze pytania.
Odpowiadało mi to, bo dziwnie i niezręcznie było mi z nim o czymś poważnym rozmawiać.
Kiedy dochodziliśmy do domu, prawie mojego, zapytał ;
- Ej, może spotkamy się jutro i poszlibyśmy na spacer, albo do kina.? oczywiście nie zmuszam, bo wiem co o mnie sadzisz...
- Z miłą chęcią - przerwałam mu, uśmiechnęłam się do niego, patrząc na zakłopotanego chłopaka, oparłam rękę na jego ramieniu, żeby wyluzował - zadzwoń do mnie, pa - pocałowałam go i weszłam do domu.
Widziałam, że się ucieszył , po mojej reakcji. Dziwiło mnie to, że nagle taka odmiana, ale osobiście wolę go takiego i nawet mi się spodobał taki Scott. W pełni jego zachowanie mi odpowiadało. Boję się tylko, że to znów jakiś podstęp na zaufanie i że znowu mnie wykorzysta!.
- Hej pojutrze chłopaki przyjeżdżają! Robimy imprezę! musimy wszystko zaplanować wcześniej.
- Wieeeemy! - odpowiedziały chórem meg z Valerie.
Słyszałam rozmowę dziewczyn, dobiegającą z kuchni.
- Tak się ciesze, wiesz że ich uwielbiam. Musze ich poznać! a ty się nie cieszysz! ?? - mówiła Olivia, ostatnie pytani kierując do Val.
- Nawet.... - zaczęła swoją odpowiedź Val, ale niestety ja im przeszkodziłam i wparowałam do kuchni jak głupa udając powagę i drąc się na cały dom ;
- Kurde! Oni już są! Widziałam ich! - nawet nie widziałam ich na zdjęciu, nie wiem jak wyglądają, zapomniałam nawet ich nazwę, chociaż już Meg mi mówiła. xd.
- Gdzie kiedy ???- padały pytania dziewczyn.
- Na bilboardzie! koło Milkashake City! - wybuchłam śmiechem, widząc ich zszokowane miny.
One tylko rzuciły się na mnie z chytrymi uśmieszkami i zaczęły tak gilgotać, że chyba osikałam się z trzy razy.
- hahahahaha.... żebyście widziały tylko wasze miny... haha..
-Lepiej powiedz jak romans z tajemniczym chłopakiem!?? - pytała Olivia, która oberwała poduszką z kanapy w głowę, bo znajdowałyśmy się już w tej chwili na sofie w salonie.
- Nie! - krzyknęłam hihotając się. - Nic wam nie powiem, nie jesteście godne mojej litości!- krzyknęłam i tak zaczęłyśmy bitwe na poduszki.
- Dobra, dobra. Konieec! Teraz serio musimy zacząć przygotowania do przyjazdu chłopców.
- Weź nam o nich coś opowiedz, bo wgl nie mam obrazu ich osobowości. - w tym momencie, powinnam się ugryźć w język, bo Meg zaczęła opowiadać o nich chyba całą historię. Siedziałyśmy tak słuchając jej opowieści z 2 godziny, ale nie powiem, wyglądało ,ze serio są spoko, nie wywyższają się, sa normalnie-nienormalni, czyli normalni nastolatkowie, czy coś.
Jeden najstarszy.... Widać, że ich kocha, ale nie tak naprawdę, tylko jak prawdziwych, najlepszych przyjaciół, tak jak Meg Liv ...
Potem wymieniłyśmy się pomysłami.
- Możemy na ogrodzie, rozłożyć takie fajne lampki, po krzewach i drzewach.. - zaproponowałam.
- Świetnie. Może być niezły efekt.. Ok jeszcze coś.?
-Fajerwerki, ogromny tort, balony, szampan, dobra muza, dj, striptizerzy, prezerwatywy - padały różne dziwne propozycje, które w końcu nie weszły do naszego planu, tylko zostały potraktowane śmiechem.
- Jutro idziemy na zakupy i wszystko załatwiamy, zamówimy i tak dajel - mówiła Meg.
- Emmm.. - zaczęłam - ja jutro będe musiała wyjść na jakieś trzy godziny, jak dobrze pójdzie. - powiadomiłam je.
- Czego tak długo i o której?? - pytała Liv.
- No bo mamy wyjść jutro ze Scottem, chyba do kina, ale nie wiem, ma dopiero do mnie zadzwonić. - odpowiedziałam.
- Ok, ok, nie bedziemy wam wchodzić w drogę, jakoś sobie poradzimy. - uśmiechnęła się Meg, szturchając mnie łokciem.
- Ehee... a ty ze swoim księciem się nie umawiałaś.? - zapytała Valerie, patrząc z uśmiechem na Meg.
- Haha, jeszcze nie! Musimy to wszystko załatwić, a nie ma duzo czasu. Jeszcze jutro to przygotować i dokończyć pojutrze.
- Teraz kładziemy się spać, żeby jutro wstać w miarę wcześnie. - dokończyła Olivia.
- Powodzenia! ja nie wstanę, tak wcześnie! Chyba cię coś boli.
- My już ci zrobimy pobudke! No już do łóżka. - powiedziała chytrze się uśmiechając kuzynka.
Posłusznie poszłyśmy po kolei do łazienki i do łóżek...
Olivia też, bo dziś została u nas na noc. Kiedy już leżałam grzecznie w łóżeczku, przyszła do mnie Megan.
- Widziałam zdjęcia, które dziś przeglądałaś...
-Eh, nie ładnie tak podpatrywać - uśmiechnęłam się, udając obrażoną.
Położyła się na chwile obok mnie i pytała ;
- Ale to twój były...kuzyn... przy..
- PRZYJACIEL! Najlepeszy.- szybko odpowiedziałam, by już sie nie męczyła,..
- Chcesz go odnaleźć? Bo wiesz, ja chyba do znam..
- Serio, właśnie nie wiem, od czego mam zacząć, i chce odnowić z nim kontakt! - odpowiedziałam
- Podejrzewam, ze to Niall Horan, jeden z całej piątki teraźniejszych przyjaciół, możliwe że bedzię na imprezie!
- Dzięki Bogu, mam nadzieję, że to ten sam. - mówiłam.
- Ja też.... okej, już nie przeszkadzam, dobranoc.
- Nom, pa ! - odpowiedziałam, zakładając słuchawki od telefonu i puszczając pierwszą piosenkę, na liście moich ulubionych.
Myślałam o jutrze, ale już po chwili smacznie sobie spałam.
***
Już niedługo 1D zawita w Londynie! Bardzo proszę, ty taka słodka fotka, a nawet dwie i piosenka ;)
Życze miłego dalszego popołudnia i czekam na x-factor.
bardzo słiiit! :**
Niaam. Kocham ich . :*Hahaha, lubie to ! <3.
niezła nuta ; http://www.youtube.com/watch?v=DcOa_vNlUgw&feature=related ;D


mega ! ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie :D