Vick.
Obudziłam się o około 6 nad ranem, co było dziwne, bo zazwyczaj moja pora wstawania jest nie wcześniej niż 9.
Poczułam się obco w tym pomieszczeniu, więc gwałtownie się podniosłam z łóżka, przez co zakręciło mi się w głowie. Jestem w nieznanym mi do tej pory pomieszczeniu, ubrana we wczorajsze ciuchy, czuje mdłości i mocny ból głowy. Spostrzegłam, że niedaleko mnie śpi moja sis i Meg ze swoją przyjaciółką.
" Coś tu nie gra " - myślałam, co ja takiego wczoraj robiłam. Nic nie pamiętam po parku, ii.. Gabrielle.
Wyszłam z sypialni, która mi się całkiem podobała. Poszłam wzdłuż korytarza, doszukując się kuchni.
Minęłam balkon i zeszłam na dół po schodach. Domyśliłam się, że to może być chata Olivii.
Boląca głowa i mdłości dokuczały mi co chwila, dając się we znaki przez ból żołądka i lekkich zawrotów głowy. Znalazłam kuchnię, więc nalałam do szklanki wody mineralnej i wypiłam zawartość duszkiem. Odczuwałam jeszcze pragnienie, dlatego cały czas dolewałam sobie do szklanki, przez co wypiłam całą butelkę. Teraz z kolei chciało mi się sikać, więc udałam się do wcześniej zauważonej łazienki mijając salon, w którym panował niewielki bałagan. Załatwiłam potrzebę i wyszłam z domu na świeże powietrze, chcąc się trochę przewietrzyć. Zdecydowałam się na krótki spacer.Rozmyślałam nad ty, dlaczego nic z wczoraj nie pamiętam. Przechodziłam koło parku, gdzie wczoraj wiadomo....
Zauważyłam znajomą mi osobę, opartą o drzewo. Potem dopiero skapnęłam się, że to jest Scott.
Przyśpieszyłam kroku ze spuszczoną głową, modląc się w duchu, by mnie nie poznał.
Jednak, gdy tylko zauważył mnie, ruszył za mną. Przeraziłam się, że może mi coś zrobić, ale postanowiłam przezwyciężyć lęk i nie ryzykować, żeby nie mieć problemów. Usłyszałam jak mówi do mnie hej, więc odwróciłam się do niego i pocałowałam, jak zwykle mówiąc zwykłe cześć.
- No ładnie... Gdzie wczoraj uciekłaś z tą swoją Gabrielle.? - zapytał.
Poczułam alkohol. Odraziło mnie to, więc skrzywiłam się tylko i odpowiedziałam ;
- No uciekłyśmy tak jak inni przed glinami w miasto. A co złapali was ?
- Chyba sobie żarty robisz, a powiem ci nie ładnie, tak z własnego chłopaka .. - powiedział niebezpiecznie zbliżając się do mnie .
- Naprawdę ich widziałam i nie zniechęcaj mnie jeszcze bardziej. Powinieneś się cieszyć, że się chociaż do ciebie odzywam!! tak samo się dziwie, że te cioty - niby twoi koledzy - się z tobą chcą zadawać, ale pewnie gdyby nie to, że się razem składacie na to świństwo, to cześć by nie powiedzieli ..
Dobra nie mam ochoty gadać, jestem zmęczona i głowa mnie boli... - odpowiedziałam.
- Zmęczona po czym ?? po nocy.? A pewnie zaczynasz działać, tak jak twoja matka!! - krzyknął .
Na co ja z całęj siły chciałam go uderzyć po twarzy z liścia - zabolało mnie jego słowa - , jednak zdążył zatrzymać moją rękę i dodał ;
- Nie wymigasz mi się znowu ! Nie tym razem - szepnął przerażająco do ucha i złapał mnie za ręce.
- Pff, pijany jesteś .. - parsknęłam, po czym dodałam - spadam. cześć ..
- haaha, nie tak szybko... - zaczął mnie szarpać za ręce, a ja próbowałam się wyrywać. Szkoda, ze był silniejszy.
- Zostaw mnie! - krzyczłam.
-Chyba nie chcesz, żeby wszyscy się dowiedzieli... - zaszantażował
Pociągnął mnie tak, że udało mu się przyprzeć mnie do drzewa. Jego ręce mocno wirowały po moich plecach. Przyciskał mnie swoim ciałem. Zaczął całować, próbowałam się od niego oderwać, co w końcu mi się udało. Zaczełam się drzeć o pomoc, jednak nikt sie nie zjawił.
Spróbowałam odciągnąć go od sb, dlatego nadepnęłam mu jak najsilniej na nogę, po czym schyliłam się po torbę, którą wcześniej upuściłam. Poczułam na policzku ból i pieczenie, po czym zorientowałam się, że mnie uderzył. Oddałam mu łapiąc się za bolące miejsce i uciekłam.
Niedaleko zobaczyłam Valerie. Co ona tu robi ?? Ale nie czas zajmować się pytaniami, więc tylko pociągnęłam ja za rękę za sb jak najdalej od niego. Kiedy już byłyśmy bezpiecznie daleko i zmęczone biegiem, zapytałam ;
- Co ty tam robiłaś ?
- No nie wiem .. - popatrzyłam na nią niedowierzanie, co sprawiło, że ciągnęła dalej - Bo zobaczyłam, jak wychodzisz na zewnątrz i po chwili wyszłam za tobą sprawdzić co robisz. A więc co ty tam robiłaś .?? - powiedziała zakładając ręce na krzyż na klatce piersiowej.
- Ja byłam sie tylko przewietrzyć .. I to wszystko. Głowa mnie boli i mam mdłości..
- To pewnie przez wczorajsze wybryki. - zaproponowała
- Co masz na myśli ?? - dopytałam.
- Vicky.. - zacząła - Jesteś w nałogu ? Masz jakieś problemy ? Powiedz mi, bo sama przez to przechodziłam... A wgl to co ty tam robiłaś z nim? Myślałam, że miałaś z nim zerwać ... Dlaczego mi nic nie mówisz?? - powiedziała z troską w głosie..
- Nie jestem w nałogu! Daj mi spokój ! Nie ma o czym mówić!! -wy krzyknełam
- Hej no! - odkrzyknęła z pretensją - Masz jakieś problemy ? - ponagliła pytanie - Martwie się!
- Nie ma czym, jak bym jakieś miała to bym powiedziała.! - stałyśmy kłócąc sie pod domem.
- Powiedz! to przez śmierć mamy ? - pytała
- Nie.. i Jak wgl możesz tak myśleć! I nie jestem w nałogu ! dlaczego tak myślisz ?? - dziwiłam się
- No bo od kiedy jej nie ma, prawie nie rozmawiamy, a wczoraj to jakaś masakra! Byłaś pijana wraz z Gabrielle ... dlaczego tak to robisz.? ona cię do tego namawia..
- Nie, w żadnym wypadku!.. ja po prostu.. ja.. no.. bo.. - poczułam odruchy wymiotne i szybko poleciałam do łazienki. Siostra pobiegła za mną. Szybko minęłam LIv i Meg, które przyglądały sie całej sytuacji. Spuściłam wodę i przemyłam twarz. Zabolało, kiedy przejechałam dłonią po policzku, wciąż czułam ból. Spojarzałam na sb w lustrze i przytaczjąc sobie wszystkie wydarzenia, łącznie z mamą, łzy cisnęły mi się do oczu ,. Usiadłam na klapie i zaczęłam szlochać... zdziwił mnie nagły obrót sytuacji, no ale każdy ma swoje słabe strony i gorsze dni, które w pewnym momencie wybuchają i włączają sie najróżniejsze emocje.
Nagle do łazienki weszła Val i przytuliła mnie.
- Przepraszam za wczoraj, chociaż nie do końca wiem co się wydarzyło... - mówiłam przez łzy.
- Pamietaj, że mnie możesz powiedzieć wszystko, zawsze i wszędzie... - pocałowała mnie w czoło.
- Bo.. on sie dowiedział, to co zawsze chciałysmy ukryć .. - spuściłam głowę, patrząc na kapiace łzy.
- mhmmm.. To nic, ale nie szantażuje cię ani nic prawda.?? - zapytała.
- No właśnie tak.. musze z nim być, żeby nikomu nie powiedział - odpowiedziałam.
- Nie musisz z nim być. Niech powie, trudno..
- Chyba żartujesz ! Nie mg na to pozwolić! Możesz mieć kłopoty, tak jak ja!! On nie jest taki zły, tylko czesto pijany..
- No właśnie! Lepiej nie ryzykować, a jak nie ty to ja zgłosze to na policje! - odpowiedziała.
- Nie! To jest moja sprawa! ja to musze załatwić, tak jak nas w to wpakowałam. ! Tylko potrzebuje trochę czasu .. - zaprotestowałam.
- ale jak tylko coś się bd dziać to mi powiedz! - prosiła.
przytaknąłam i wyszłam do kuchni, gdzie były dziewczyny . Nastała cisza wraz z moim przybyciem.
-Wszystko w porzadku .?? - zapytały naraz.
- Jasne - uśmiechnęłam się sztucznie i wytarłam łzy.
- To ok. - powiedziała Meg - My chyba powinnyśmy się już zbierać - popatrzyła na mnie, na co pokiwałam głową.
- Tak dzięki za wszystko.. A właśnie, masz może .. - pytałam, łapiąc siie za czoło..
- proszę.. - przerwała mi, podsuwając po stole polopiryne z uśmiechem Liv.
uśmiechnęłam się i podziękowałam. Popiłam wodą i ruszyłyśmy do wyjścia .
Pożegnałyśmy się i udałyśmy się w stronę domu.....
***
Hejka, oto jest 3. xd. sorka, ze tak długo ,a le nie miałam czasu na przpisanie, gdyż sam plan już miałam xd.
Wiem, ze narazie nie ma jeszcze nic o 1d, ale już w następnym pojawią sie wzmianki o nich.. narazie chciałam przybliżyć wam sytuację bohaterki, także, plis o komentarze i miłego długieego weekendu, w którym na pewno pojawi się, chociaż jeden rozdział xd. za wszelkie błędy przepraszam. ;)
a tu piosenka, którą kocham stara, ale jest zajebista! ; http://www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA <3. miłego słuchania i czytania .:P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz