* oczami Val *
I kolejne fanki One Direction. Ileż można !? Nie no wszystko fajnie, że aż tyle dziś kupiły u nas. Ja tam ich idoli nie znam, no bo skąd. Może gdzieś tam kiedyś obiło mi się o uszy w Francjii, jak jeszcze tam mieszkaliśmy...
Megan co chwile się do mnie uśmiecha, co mnie trochę peszy. Wiem, że pewnie widzi co chwile moją minę na temat tego wszystkiego, że mnie męczy podawanie cały czas tych samych szejków, ale praca to praca. Właściwie to nie wiem, dlaczego narzekam, robię to co muszę, żeby dostawać kase i tyle.. może dlatego, że trochę nudno i nic się ciekawego nie dzieje.
Jak na wznak, w tym momencie wpadły jak oszalałe z bananami na twarzach, dwie dziewczyny. Jedną znam, to Victoria, pewnie z tańców wraca ze swą koleżanką.
- Hej, pff.. daj nam po shake'u.- parsknęła śmiechem zdyszana do swojej koleżanki. Pewnie do Gabrielle, wnioskując z opisu wyglądu. Ta też zaczęła się śmiać.
- Cześć, proszę truskawkowego!. - powiedziała.
- Hej, no dobrze zaraz podam. - uśmiechnęłam się i poszłam robić swoje. Dziewczyny dosiadły się do Meg i Olivii, cały czas nie powstrzymując się od śmiechu.. zaczęły rozmawiać z kuzynką...
Podeszłam do nich z zamówieniem. Położyłam na stoliku i zaczęłam ;
- Ej, weźcie się ogarnijcie! Klienci się dziwnie na was patrzą. Śmiejecie się, jakbyście były najarane czy co !?
- Ha ha ha ! Trafiłaś w dziesiątke! - odpowiedziała hihrając
- Co masz na myśli .?? - zapytałam zdziwiona.
- No nie wiem, czy nie czujesz, ale śmierdzi od nich i podejrzewam, że są pod wpływem procentów, ale raczej na pewno, bo same się przyznały. - odpowiedziała patrząc się na śmiejące dziewczyny.
- Bosh... - usiadłam na chwile z lekkim załamaniem uderzając się z otwartej w czoło.- Weźcie je odprowadźcie do domów, ja za chwile kończę zmianę to do was dołączę. Okey .?
- Ok. to my spadamy.- odpowiedziały razem, a te znowu zaczęły się śmiać. O masz, i co ja z nimi mam.. uśmiechając sie odeszłam w swoją stroną.
Było twardo po 18.00. Już ostatni klienci opuścili lokal, a ja tylko dokończyłam sprzątać stoliki i pośpiesznie wyszłam w kierunku domu.
* z perspektywy Meg *
Jejku już nie mogę ich nieustającej głupawy, nie to, że z Oliv też często tak mamy, ale to jakiś konkretny powód, a nie po pijanemu.... Na dodatek światła w domu, pewnie mama już wróciła..
- No pięknie! Mama w domu ! - wykrzyknęłam z niechęcią, jezeli wgl tak sie da. xd. - I co teraz.?
- Teraz to mamy problem.! - odpowiedziała Liv, patrząc na wciąż hihrającą się już tylko Meg, bo Gab odprowadziłyśmy jakimś cudem do domu .
- No zauważyłam właśnie ... i to duży problem. Nie wpuszczę jej do środka w takim stanie.! Jeszcze mamcia coś wyczuje i dopiero bd problem..
- Może poczekajmy na Valerie. Pewnie będzie wiedziała co zrobić.
- Ok. Tylko proponuje gdzieś się schować, żeby nie być tak na widoku..
Czekałyśmy za rogiem na Val ok. 15 min. Robiło się ciemno, ale w końcu się zjawiła.
- Nareszcie! Co tak długo .??! - zapytała Liv.
- Bo mnie zatrzymali na sprzątaniu . A wy czego nie w domu ?
- Bo mama już jest i lepiej nie ryzykować . - odpowiedziałam.
- No to ładnie.. I co teraz ? - zapytała?
- Mam ! Przecież może przenocować u mnie, bo chatę wolną, i wy też możecie, żeby nie było .. - zaproponowała moja ukochana przyjaciółka.
- Genialnie! Mi pasuje! - powiedziałam szczerząc się do niej.
- No to jest pomysł! - odp. Val.
- Ok, to weźcie szybko jakieś najpotrzebniejsze rzeczy z domu, dla tej ciamajdy też i spadamy bo zimno! - wtrąciła Liv, patrząc na Meg, która dziwnie się patrzyła.
Pokiwałyśmy głowami na tak, i biegiem wpadłyśmy do domu. Opowiedziałyśmy krótko mamie propozycję Olivii i poszłyśmy do jej domu, który znajdował się niedaleko. Oglądnęłyśmy film i szybko zasnęłyśmy.
zapowiada się ciekawie, czekam na 3 rozdział ! ;)
OdpowiedzUsuń33 year old Graphic Designer Zebadiah Foote, hailing from Dolbeau-Mistassini enjoys watching movies like Comanche Territory (Territorio comanche) and Sketching. Took a trip to Madriu-Perafita-Claror Valley and drives a Allroad. dlaczego nie dowiedziec sie wiecej
OdpowiedzUsuń